Wracam do tej książki po kilku latach. Wciąż jest aktualna i wciąż mnie ciekawi. Tytuł trochę zaskakuje i chyba taki ma być, aby przyciągnąć szersze grono czytelników. Opowiada o zmianach jakie zaszły w człowieku od czasów jaskiniowca do nam już współczesnych. Trzeba przyznać rację autorowi, że współczesny człowiek nie przetrwałby, gdyby maszyna czasu przeniosła go o 5000 lat wstecz. Otaczamy się tak wieloma rzeczami, natomiast to czy je potrzebujemy można zakwestionować.

Kiedy rewolucja przemysłowa spowodowała, że produkty stały się masowe narodziła się idea współczesnego marketingu, którego celem jest zwrócenie uwagi klientów i nakłonienie do zakupów. Nawet ci, którzy w tej branży pracują, nie są bezbronni. Coraz bardziej intrygujące, wykorzystujące nasze ludzkie bolączki i słabości przekazy reklamowe i marketingowe sprawiają, że coraz mnie kontrolujemy nasze budżety domowe oraz to co naprawdę chcemy kupić. W ten sposób w pogoni za modą i nowinkami technologicznymi, medycznymi, rozrywkowymi oraz żywieniowymi jako konsumenci tracimy coraz bardziej czujność i kupujemy coraz więcej, choć naprawdę tego nie potrzebujemy. Trend ten, konsumpcjonizm, jest również motorem zmian społecznych, których staramy się nie zauważać.

Jako konsumenci zależy nam na pozyskaniu nowości, za jak najniższą cenę, w jak najszybszym czasie od światowej premiery. Producenci w globalnej wiosce wykorzystując różnice w cenie pracy i surowców, produkują coraz więcej i więcej. Wolą zniszczyć produkty niż przekazać je bezpłatnie.

Książka tylko z pozoru jest łatwa i przyjemna, to wartościowa książka popularno-naukowa, dająca nam wiele do myślenia i stawiająca pytanie, czy na pewno potrzebujemy to wszystko co kupujemy. Polecam. Można czytać fragmentami.

zdjęcie. wydawnictwo Prószyński

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers:

Share This

Share This

Share this post with your friends!