Coraz więcej jest materiałów na temat budowania marki pracodawcy i coraz więcej wskazówek jak tego dokonać. Coraz więcej jest też firm, które dzielą się przykładami swoich najlepszych praktyk. To wszystko jest bardzo cenne, ale trzeba się zastanowić jak z tych źródeł korzystać.

  1. Nie warto kopiować akcji i kampanii przygotowanych i przeprowadzonych przez konkurencyjnych pracodawców, tj takich, którzy działają w podobnej branży i na tym samym rynku geograficznym. Dlaczego? Ponieważ jako pracodawca chcecie dotrzeć dokładnie do tej samej grupy odbiorców. Zatem ten sam komunikat, podobna akcja spowoduje prawdopodobne dwie reakcje. Albo wasi kandydaci będą skonfundowani, o co tak naprawdę chodzi, albo pomyślą, że pierwotna akcja ma swój ciąg dalszy.
  2. Warto natomiast czerpać inspiracje. Źródeł jest bardzo wiele – akcje marketingowe przygotowywane dla różnych konsumentów, zarówno w mediach tradycyjnych, jak i mediach społecznościowych, także w innych krajach. Można skompilować kilka sugestii i samemu opracować nowatorski pomysł.
  3. Warto przeprowadzać pilotaż. Opinię jednej osoby dobrze porównać z opiniami innych. W każdej firmie jest pokaźne grono opiniujących, są nimi wszyscy pracownicy. Na początek wystarczy konsultacje z kilkoma osobami, najlepiej o różnych gustach, reprezentujących różne pokolenia i różne stanowiska.
  4. Skoro nasza marka pracodawcy ma być wyjątkowa, a na tym przecież polega proces brandingu, to najpierw należy sprawdzić jakimi słowami, przykładami opisywana jest marka korporacyjna. Co sądzą o niej jej użytkownicy / konsumenci, ale i inni interesariusze. O ile są, to warto przestudiować raporty podsumowujące poziom zadowolenia klientów zewnetrznych. Bardzo często, tak jak jest postrzegana firma jako dostawca produktów i usług, tak będzie też postrzegana jako pracodawca. Warto poznać te atrybuty i dowiedzieć się, czy firma jest w ogóle lubiana, przez kogo i za co. Liczy się przede wszystkim to, dlaczego marka jest potrzebna innym. Marki, które nie dają niczego innym, po prostu umierają.
  5. Proces budowania marki to także pojedynek na słowa i symbole. Zastanów się czy słowa, które dziś opisują twoją firmę jako pracodawcę są prawdziwe i są niepospolite. Czy jeśli zakryje się logo i hasło firmy, łatwo będzie zidentyfikować o jaką firmę chodzi. Taki właśnie jest sens DNA marki. Z Jednej strony DNA to unikalny zestaw cech (chromosomów) marki, ale także skrót od trzech angielskich słów oznaczających wyróżnialność (distinctiveness), powiew nowości (novelty) oraz unikalne atrybuty (atributes). które są prawdziwe tylko w stosunku do danej marki.

Za proces brandingu powinna odpowiadać jedna osoba, kapitan kierujący drużyną. Nie oznacza to wcale, że w procesie tym nie powinny uczestniczyć inne osoby. Gorąco polecam rozmowy z różnymi interesariuszami oraz praktykami, którzy mogą podpowiedzieć jakie kroki przedsięwziąć, by kształtować markę pracodawcy. To bezcenne wsparcie.

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers:

Share This

Share this post with your friends!